Warta musiała dziś wygrać, jeśli nadal myśli o bezpośrednim awansie do PKO Ekstraklasy. Do przerwy wydawało się, że plan zostanie zrealizowany, lecz tyszanie w końcówce się obudzili i wyrwali gospodarzom oczko.


Warta Poznań musiała dziś wygrać, jeśli nadal myślała o nawiązaniu walki o pozycję dającą bezpośredni awans. Podopieczni Piotra Tworka od pierwszych minut ruszyli do ataku i już po chwili wyszli na prowadzenie. Świetnie w szesnastce zachował się Bartosz Kieliba, który głową skierował piłkę do siatki.

Jednobramkowe prowadzenie miejscowych nie zadowalało i po chwili była okazja, by je podwyższyć. Jeden z piłkarzy GKS-u Tychy faulował w polu karnym i arbiter Damian Kos wskazał na wapno. Futbolówkę na jedenastym metrze ustawił Mateusz Kupczak, który pewnym strzałem pokonał Konrada Jałochę.

Zieloni byli stroną przeważającą, choć tyszanie z czasem zaczęli coraz śmielej poczynać sobie na boisku. Zespół z województwa śląskiego próbował nawiązać walkę, lecz gospodarze dobrze grali w defensywie i skutecznie odpierali ataki. Warta w końcówce pierwszej odsłony spokojnie rozgrywała piłkę i dowiozła pewne prowadzenie do przerwy.

Ekipa ze stolicy województwa wielkopolskiego szukała kolejnych goli, jednak brakowało konkretów. Czasu było coraz mniej, a mecz zaczął toczyć się w okolicach środkowej części boiska, lecz jak się okazało, była to tylko cisza przed burzą. Na kwadrans przed końcem, rozpędzony Jan Biegański otrzymał futbolówkę i pewnym uderzeniem pokonał Adriana Lisa.

Tyszanie dostali wiatru w żagle i czym prędzej ruszyli do ataku. Przyjezdni zaczęli konstruować akcje ofensywne i w 84. minucie stanęli oni przed doskonałą szansą do wyrównania. Jeden z graczy Warty zagrał piłkę ręką w polu karnym i arbiter podyktował jedenastkę. Do futbolówki podszedł Łukasz Grzeszczyk, ale świetną interwencją popisał się golkiper drużyny z Poznania.

To nie podłamało podopiecznych duetu Tomasz Horwat-Jarosław Zadylak, bowiem GKS nadal napierał, by uratować choć punkt. Ostatecznie to przyniosło oczekiwany skutek, a wyrównał już w doliczonym czasie gry Łukasz Sołowiej. Warta tym samym przeszła drogę z nieba do piekła i mocno utrudniła sobie sprawę bezpośredniego awansu

Warta Poznań - GKS Tychy 2-2 (2-0)

1-0 Bartosz Kieliba (6)

2-0 Mateusz Kupczak (13-rzut karny)

2-1 Jan Biegański (75)

2-2 Łukasz Sołowiej (90)


Warta Poznań: Lis – Jakóbowski, Janicki (67. Danielewicz), Kiełb, Kieliba, Kupczak, Kuzdra, Ławniczak, Rybicki (62. Apolinarski), Spławski (73. Szczepaniak), Trałka

GKS Tychy: Jałocha – Biegański, Grzeszczyk, Kamavuaka, Kristo, Lewicki (46. Kasprzyk), Mańka, Moneta (46. Piątek), Połap, Sołowiej, Steblecki (79. Szumilas)

Żółte kartki: Kuzdra, Kiełb, Trałka, Danielewicz - Mańka, Grzeszczyk

Sędziował: Damian Kos (Gdańsk)


Foto: Marta Badowska/PGE Stal Mielec

Komentarze

korzysta z zabezpieczenia
reCAPTCHA
Prywatność Warunki

Redakcja portalu polskieligi.net nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za treść komentarzy. Każdy użytkownik reprezentuje własne poglądy i opinie biorąc pełną odpowiedzialność za ich publikację.